Polecone książki

Nowości i zapowiedzi, interesujące recenzje, ciekawe opinie oraz wydarzenia kulturalne oraz spotkania autorskie poza tym ciekawe konkursy oraz cytaty z naszych książek

Literatura kobieca, kontrowersyjna, przepełniona erotyzmem i brutalnością

Życie podziemne Julii - Patrycja Koza

Otaczająca nas rzeczywistość zmienia się intensywnie – nie pozostaje to bez echa, gdy chodzi o zachowanie kobiet. Wyzwolone w łóżku chcą eksperymentów, dominacji. Chcą się bawić i decydować o sobie w każdej dziennie. Czy jednak taka jest ich prawdziwa natura? Czy jest to dla nich dobre? Poznajcie historię Julii i spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie sami.

 

Nie ważne już teraz to wszystko... Nierealny świat z Markiem. Ale był czas, że to było dla mnie realne, pełne, piękne. To było to. Mój azyl, mój spokój i ukojenie... Czułam, że to najsilniejsze uczucie, że to miłość bez granic. Teraz po tym wszystkim została tylko pustka.

- Taka miłość zawsze zostawia ślady. - powiedziała spokojnie Marta.

- Wolałabym nie czuć i nie mieć żadnych śladów.

 

Julia flirtuje z kolegą z pracy, Piotrem. Szuka też okazji do niezobowiązującego seksu przez Internet. Wplątuje się w niecodzienne związki. W książce odnajdujemy krótkie rozdziały wplecione w akcję, w których analizowane są relacje damsko-męskie, problemy samotności oraz zmiany, jakie następują w człowieku po ciężkim i bolesnym rozstaniu. Dowiadujemy się, o czym myślą kobiety, jak postrzegają mężczyzn i czego od nich oczekują. Poza tym akcja powieści toczy się dynamicznie. Erotyczne przygody Julii zaskakują i mogą wzbudzać kontrowersje. Bo życie nie przynosi nam cukierkowych miłości i radosnych przygód. Rzuca nam wyzwania i to, jak sobie z nimi radzimy determinuje to, kim jesteśmy. „Życie podziemne Julii” to książka szczera do bólu. Do tej pory to mężczyźni wiedli swoje „drugie żywoty”, zdradzali, oszukiwali i wykorzystywali. Kiedy kobieta odsuwa na bok emocje potrafi działać bez skrupułów. Tylko jej emocje odłożone na bok mają to do siebie, że kiedy już wracają – to ze zdwojoną mocą. Zobacz jak Julia łączy w sobie te aspekty życia. Czytelnik może „wedrzeć się” pod skórę bohaterki i poznać jej najgłębiej skrywane myśli. Tylko czy powinien? Jeśli ma słabe nerwy to z pewnością nie. Lektura dla wszystkich, którzy chcą odkryć co tak naprawdę myśli kobieta, jak uwodzi i czego pragnie oraz jak postrzega mężczyzn. To pozycja także dla osób samotnych, która może służyć zarówno jako poradnik, jak i przestroga. Książka zawiera szczegółowe, niejednokrotnie wulgarne opisy aktów seksualnych. Przeznaczona jest dla czytelników dorosłych. O życiu podziemnym nie wypada mówić, ale przyjemnie jest poczytać.

Różne odcienie kochania

Amerykański sen -  Michał Majewski

Amerykański sen” Michała Majewskiego to zbiór 10 miniatur, których wspólnym mianownikiem jest miłość, zmysłowość, lecz także liryzm i ciepło, towarzyszące kochaniu oraz przemożny wpływ, jaki uczucie wywiera na życie człowieka, na to, iż pod jego wpływem gotów jest na wszystko.

 

Nigdy nie wiedziałem, co to miłość, ale tobie, tylko tobie mógłbym…

Ale po co, to się przecież czuje bez słów.

Bo czy są słowa, które oddają w pełni to, co w człowieku?

Nie znam takich, nawet nie będę ich szukał.


W książce znajdziemy utwory stonowane, nastrojowe i klimatyczne, jak i pełne ognia i akcji, niczym filmy sensacyjne. Cechą charakterystyczną tej prozy jest zaskakiwanie, gdyż wiele rzeczy nie jest do końca oczywistych, są sprawy niedopowiedziane, dzięki czemu autor pozostawia czytelnikowi otwartą furtkę do własnych interpretacji. Michał Majewski w swoich opowiadaniach zgrabnie balansuje od nastrojów ciepłych i sielankowych, po te mroczne i odarte z magii, jaka towarzyszy uczuciu. Jednakże za każdym razem, już od pierwszych zdań wciąga w swój świat i trzyma w nim, aż do ostatniego słowa.

Znakomita proza dla miłośników głębokich, przemyślanych historii, wielopłaszczyznowych i niejednoznacznych. Książka stanowi barwną całość, gdzie każdy bez trudu znajdzie coś dla siebie.

Marta W. Staniszewska odpowiada na pytania czytelników

Nigdy Cię nie zapomniałam - Marta W. Staniszewska
„Nigdy Cię nie zapomniałam” cz.1 i „Nigdy nie pozwolę Ci odejść” cz.2, znakomicie wpisują się w kanon romansu. Gatunku, który kobiety wprost ubóstwiają najbardziej.

Namiętność, erotyzm i miłość, a to wszystko przeplatane intrygami i dziwnymi zbiegami okoliczności. Czytelnicy bardzo przychylnie przyjęli powieści Marty W. Staniszewskiej, które w marcu 2016 roku miały swoją premierę. Znana, lubiana, chętnie czytana pisarka odpowiada na pytania czytelników.

Czy zgodzi się Pani z moim poglądem (a pisze od lat), że opisywanie codziennego życia, znanego ludziom jest w dużej mierze powielaniem ich kłopotów. Czy nie lepiej wprowadzić czytelnika w całkowicie mu obcy świat fantasy, taki który spowoduje, że choć na chwilę zapomni o swoim zazwyczaj szarym dniu i dzięki temu się zrelaksuje? 
 
Marta W. Staniszewska: Zgadzam się. Co więcej uważam, że romanse na równi z literaturą fantasy dzielnie przeciwstawiają się codzienności. Romans to bajka o księciu na białym rumaku. Facet w tej bajce jest idealny: przystojny, inteligentny, dobrze zbudowany, silny, odważny i dzielny, kiedy trzeba - wspiera i przytula, kiedy indziej schodzi z drogi i daje oddech, wie gdzie dotknąć i kiedy, żeby sprawić przyjemność, a przede wszystkim rozumie kobietę. Taki mężczyzna nie istnieje w realnym życiu (tak samo jak nie istnieją krasnale i elfy), bo nikt nie rozumie kobiet, nawet one same ;) Jeśli więc zna Pan mężczyznę jak z romansu, to pewnie nie tylko ja chętnie go poznam ;) 
 
Często ludzie długo chowają swoje urazy, a nawet pielęgnują je. Odbija się to na wszystkich wokół, a dawna zadra wraca jak bumerang w najmniej spodziewanym momencie. Ma Pani swój sposób na zapomnienie tych przykrych chwil? 
 
M.W.S.: Mam niestety tę paskudną cechę charakteru, która nie pozwala mi w lekki sposób wyzbyć się urazów. Tkwią we mnie niczym drzazga, a gdy pozostają niewyjaśnione - jątrzą się i puchną. To jedna z kilku cech, których w sobie nie lubię, ale nie umiem nad nią zapanować. 
 
Czy nie żałuje Pani, że pierwsze wiersze i opowieści trafiały tylko do szuflady? 
 
M.W.S.: Powieści i wiersze z tamtego okresu były dziełem dziecka lub nastolatki. Później pasja pisarska umarła zabita podejściem polonistów. Na szczęście zmartwychwstała i powróciła z nową siłą. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję pokazać moją książkę byłej nauczycielce języka polskiego, z miną mówiącą: „In your face, woman!” ;) 
 
Zapewne wielu młodych (i nie tylko) ludzi ma u siebie takie właśnie SZUFLADY. Co by im Pani powiedziała, jak zmotywowała aby uwierzyć w siebie i wydać własną twórczość? 
 
M.W.S.: Jeśli piszesz i kochasz to co robisz, to nie daj zabić w sobie tej miłości. Nie ważne, co mówią ludzie. Jeśli to, co piszesz podoba się choć jednemu człowiekowi, to warto pokazać to całemu światu. Niestety trzeba też liczyć się z konsekwencjami i przyjąć na klatę na równi pochwały jak i krytykę. 
 
Gdzie Pani znalazła modele do fotografii okładkowej. Czyżby interesowałaby się Pani kulturystyką? Podobają się Pani tacy umięśnieni mężczyźni? 
 
M.W.S.: Chciałam, aby okładka była seksowna i przyciągająca spojrzenie, niczym przystojny mężczyzna. Mężczyzna umięśniony jest poniekąd odzwierciedleniem siły, a kobiety lubią silnych mężczyzn, choć to podobno zależy od dnia cyklu… ;) I tak, przyznaję, umięśnieni mężczyźni są dla mnie atrakcyjni. Obrazy na okładki wybieram z portali ze zdjęciami stockowymi. 
 
Ja, Marta lubię być nazywana Martuchą, nie lubię zdrobnień swego imienia. A jaką wersję swojego imienia lubi Pani najbardziej i dlaczego? 
 
M.W.S.: Chyba Marta to Marta, rzadko ktoś nazywa mnie inaczej, bo Marta to takie „nieodmienialne” imię… a byłoby miło nazywać się jakoś tak wyjątkowo – Otylia czy Bernadetta ;) Czasem znajomi mówią na mnie Martuś. Moja przyjaciółka Danusia woła na mnie Martka i tylko Ona tak mówi, co bardzo cenię w naszej przyjaźni :) 
 
Mówi się: „Nigdy nie mów NIGDY”. Ja się zarzekałam, a los mi spłatał figla. Dlaczego w tytułach Pani dwóch książek pojawiło się tak kategoryczne zaprzeczenie? 
 
M.W.S.: Czy można kochać kogoś tak, że będzie się pamiętać go już zawsze? Moim zdaniem można. Właśnie dlatego Nigdy cię nie zapomniałam. Natomiast w Nigdy nie pozwolę ci odejść chodzi o walkę o drugą osobę, codzienne staranie się o to, aby partner nie chciał odejść. To właśnie rozumiem poprzez ten tytuł. 
 
Czym dla Pani jest SŁOWO? 
 
M.W.S.: Sposobem na wyrażenie własnych uczuć, ale i zrozumienie uczuć innych. Czasem czyny to nie wszystko i dobrze jest usłyszeć, co komuś w duszy gra. 
 
Niektórzy pisarze wierzą w obecność "weny twórczej" i usprawiedliwiają swoje pisarskie zaległości brakiem tego czynnika. Czy Pani również należy do grupy osób, które nie są w stanie pisać, jeśli nie czują pewnego rodzaju natchnienia? Czy może pisze Pani niezależnie od pory dnia i nocy, a także własnego samopoczucia? 


M.W.S.: Do pisania nie potrzebna mi wena, natomiast niezbędny jest swoistego rodzaju nastrój. Gdy mam gorszy dzień po prostu nie piszę. Nie umiem również pisać po przysłowiowym kieliszku, jak niektórzy pisarze. Podziwiam (w mocnym cudzysłowie) tych, co umieją. Mi wychodzą farmazony… 
 
Każdy z nas ma w życiu takie chwile, kiedy znowu chciałby poczuć się dzieckiem, powrócić do tych beztroskich lat, podczas których świat w naszych oczach był taki niewinny, prosty i kolorowy. Niestety nie jest to wykonalne, ale można poradzić sobie z tym powrotem na inny sposób, na przykład sięgając po ulubioną książkę z dzieciństwa. A jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dziecięcych lat? Jak często Pani do niej wracała? 
 
M.W.S.: Mam książkę, którą wyjątkowo pamiętam z dzieciństwa. Jest to urocza historia pod tytułem Sceny z życia smoków Beaty Krupińskiej… Kiedyś mi zginęła… Pisząc tę odpowiedź pomyślałam, że chciałabym ją przeczytać ponownie, bo kojarzy mi się z moim tatą i domem, w którym przed jego śmiercią mieszkaliśmy, ale przede wszystkim chciałabym, aby moja córka poznała tę wyjątkową książeczkę. Dzięki Pani właśnie w tym momencie zamówiłam ją na bonito.pl! :)

Cały artykuł zamieszczony na blogu http://cyrysia.blogspot.com/2016/04/wywiad-z-marta-w-staniszewska.html

Seks, pieniądze. miłość, zdrada - Cokolwiek to znaczy?

 Cokolwiek to znaczy?  -  Olka Abaczurowska

Cokolwiek to znaczy? to historia, obok której nie przejdziesz obojętnie. Zatrzyma Cię przy niej ciekawość losów kobiety, która bała się kochać.

 

Cokolwiek to znaczy? to książka, która ukazuje bogaty świat ludzkich emocji, tak bardzo komplikowanych przez nas samych. Każdy rozdział przybliża nas do postaci bohaterki, a także do zrozumienia motywów jej działania. To historia o tym, jak zaniedbana uczuciowo jeszcze w domu rodzinnym kobieta, po bolesnych doświadczeniach nieudanego małżeństwa, dostaje od losu szansę kochania i bycia kochaną. Niestety przeszłość mocno ją ogranicza i nie pozwala tak po prostu przyjąć daru, który życie dla niej przygotowało. Poznajemy Panią Komornik w różnych sytuacjach społecznych, i w różnych chwilach, także tych wzruszająco intymnych. To co wydarza się na kartach powieści jest proste jak życie, i skomplikowane tak, jak ludzka psyche.

 

Oliwi psuje się samochód, przypadkiem w warsztacie poznaje bardzo przystojnego mechanika, który porusza jej zmysły. Budzą się w niej nieznane emocje i namiętności. I musi się z nimi zmierzyć. W nowej relacji bardzo przeszkadza jej przeszłość. Nieudane małżeństwo, które przyniosło jej synka. Oliwia boi się nowego związku przez wzgląd na jego potrzeby, ale także przez bolesny bagaż doświadczeń, który wyposażył ją w silne uczucie lęku, który wiąże się z miłością. Główna bohaterka próbuje odnaleźć się w skomplikowanym świecie relacji. Na kolejnych kartach powieści poznajemy ją tak, jak ona poznaje siebie. W namiętnych chwilach w samochodowym warsztacie, na imprezie, w relacji z byłym mężem. W cieplutkich ramionach synka,  i w sztywnych ramionach lekarza Piotra, tak jak ona zagubionego z powodu miłości. Potem raz z Oliwką przeżywamy jej pobyt w szpitalu i niezwykle bolesną walkę o nienarodzone dziecko. Z pomocą znów przychodzi jej miłość, a to czy ją przyjmie zależy już tylko od tego, jakie doświadczenia na temat miłości czytelnik w sobie nosi...

 

Olka Abaczurowska - pisarz, który dotyka uczuć, czyli tego co w nas najtrudniejsze i najcenniejsze. 

 

Walka dobra ze złem w powieści "Fałszywa Trójca. Część 1 - Kres wieczności"

 Fałszywa Trójca. Część 1 - Kres wieczności  - Marcin Buczyński

Fałszywa Trójca. Część 1 - Kres wiecznościoferuje czytelnikom przyzwyczajonym do wyjątkowości fantastyki pełne ekscytującej mocy pojedynki magów oraz mrożące krew w żyłach starcia z potworami. Na rozwikłanie czekają kolejne mroczne zagadki i intrygi, i... jak to w każdej ciekawej opowieści bywa, często nie ta owca jest czarna, która początkowo się nią zdawała.

 

Autor porusza zagadnienia bogów i roli, jaką odgrywają w świecie, zaś fabuła dotyczy wiecznego, niekończącego się sporu między nimi. Przekręcając kartki książki, czytelnik doświadczy kolejnej wojny orków z ludźmi i elfami. Nie będzie to jednak zwyczajny konflikt, bowiem tym razem jego prowodyrami okażą się być dawno zapomniane, nikczemne siły spoza dziedziny śmiertelników…

 

W państwie ludzi dochodzi do tajemniczego morderstwa króla. W kraju orków narastają napięcia społeczne ze strony goblinów. W górach krasnoludów wybucha wojna domowa. Wszystkie te na pierwszy rzut oka niepowiązane wydarzenia odnajdują swe wspólne korzenie w diabelskim planie, którego celem jest zwycięstwo chaosu. W trakcie gdy władcy poszczególnych krajów nie potrafią się zjednoczyć, tajemniczy czarni magowie coraz głębiej zapuszczają swoje macki.

W wyniku zawiłych splotów okoliczności formuje się drużyna bohaterów – elficki druid Toer, ludzki kapitan Matteo, a także dwójka potężnych, starożytnych, białych magów. Mają za zadanie pokrzyżować plany mrocznych sił i nie dopuścić do zniszczenia życia. O dziwo bogowie wcale nie spieszą im z pomocą i zdają się jedynie biernie przyglądać nieszczęściom nękającym wszystkie królestwa. Czyżby czegoś się obawiali? Jedno jest pewne: przyjaciele są zdani tylko na siebie i jeśli nie uda im się powstrzymać czarnych magów, świat może już nigdy nie doczekać jutra.

 

Spróbuj swoich sił w biegu na orientację

 Biegnij z głową! - Marcin Ignacyk

Marcin Ignacyk, autor poradnika sportowo rekreacyjnego, zatytułowanego „Biegnij z głową”. Cytując autora, który sam jest gorliwym zwolennikiem tej aktywności terenowej –

 

„Książka przeznaczona jest dla początkujących biegaczy, którzy nigdy nie brali udziału w tego typu imprezie oraz osób średnio-zaawansowanych, którzy chcą usystematyzować swoją wiedzę z orientacji sportowej. Często po pierwszym udziale w takiej imprezie, pozostaje się w tym sportowym świecie na długo”.

 

Konstrukcja publikacji oparta jest na czterech merytorycznych obrazach – rozdziałach, w których za pomocą logicznej sekwencji autor wyjaśnia tajniki tego sportu, od elementarnych po względnie profesjonalne, od teoretycznych po wielce praktyczne. Na początek spotykamy się z charakterystyką biegu na orientację, dalej przygotowanie teoretyczne, wyjazd i uczestnictwo, kończąc na poradach treningowych.

Pełne celtyckiego kolorytu i iryjskich wierzeń dzieje wiedźmy Raiany

 Mądrość wiedźmy  -  Marek Pietrachowicz

„Bycie królem własnego życia to heroiczne i odpowiedzialne zadanie, i często samotne, bo trzeba odzyskać swoją ziemię i bronić jej. Utkać własną przepiękną chorągiew, którą będzie się niosło przez życie, taką, żeby było warto iść. Nic dziwnego, że wielu się nie chce i ściągają gotowe z Tradycji. Szkopuł w tym, że wówczas twój świat przestaje zależeć od ciebie, inni ci mówią, jak ma wyglądać i co masz uważać... Ja bym tak nigdy nie chciała żyć! Dlatego uciekłam w leśne ostępy i zostałam wiedźmą.”

 

Raiana to czarownica i główna bohaterka powieści fantasy „Mądrość wiedźmy”. Autor, Marek Pietrachowicz, ulokował fabułę w przeszłości, w ósmym stuleciu. Specyfika utworu, a w szczególności elementy etnograficzne i geograficzne oraz zastosowane opisy wojen i intryg jak też mechanizmów władania krainami pozwalają przyrównywać tą literaturę do sagi wikingowej lub innych ludów Północy. Zasadnicza akcja powieści rozgrywa się wokół poszukiwania, a następnie zabezpieczenia legendarnego i bezcennego artefaktu – Aiendall'a. Poznajmy jego znaczenie w telegraficznym skrócie. „Boewulf kanclerzem Imperium bowiem będąc i hasła tajemne znając, aby sobie popularności przydać, wykradł koronacyjny topór, który za pasem nowego monarchy spocząć miał, a wraz z nim u stóp tronu także i lojalność czterech narodów Ligi Północy, Waregów, czczących ten artefakt, u których siedziba Wielkiej Nawy jest. A topór zwał się Aiendall Srebrzysty. Mówi się, że pierwszemu cesarzowi od samych bogów jako symbol władzy i wiktorii był dany i nie masz świętszej ani dla Warega, ni Normana, relikwii.” Aiendall Srebrzysty to symbol chciwości i zawiści i więcej szkody wyrządza ręce, która go dobywa niż chwały i glorii. Ponadto jest tłem dla wielkiej intrygi i spisku ówczesnych (powieściowych) władców, którzy wiążą z nim nadzieje polityczne i chcą, aby stał się zbrojnym insygnium ich panowania.

Poznajemy poezję Kaliny Kowalskiej

Światło - Kalina Kowalska

Kalina Kowalska to pseudonim Beaty Golacik – poetki i felietonistki zajmującej się publicystyką literacką. Artykuły sygnuje własnym imieniem i nazwiskiem, wiersze podpisuje pseudonimem. Pytana o powód takiego stanu rzeczy, odpowiada najczęściej zdawkowo, że to zarazem prosta i złożona sprawa. Wydała dotychczas trzy tomiki poetyckie: „Za mną przede mną” (2011), „Światło” (2012) i „Łupki” (2013). Czwarty – „Złodziejka głosu” ma ukazać się drukiem w 2016 r. Na poezję Kaliny Kowalskiej w sposób szczególny zwrócił uwagę krytyk literacki, poeta i publicysta – Leszek Żuliński – który w recenzji1 zamieszczonej na łamach portalu literackiego „Pisarze.pl”,  o drugim tomiku poetki, zatytułowanym  „Światło”, wypowiada się z nieukrywanym entuzjazmem: „Wydawałoby się, że tyle wieków po Safonie nic już nas w tym gatunku nie zaskoczy. A jednak Kalina Kowalska odnalazła nową dykcję i nowy ekran, na którym pokazuje nam swoją namiętność. Niezwykle wyrafinowaną i rozgorączkowaną, a jednak bardzo subtelną, pozbawioną całego tego hardcore’u, do którego już przywykliśmy w literaturze. Bo to jest namiętność wysoce intelektualna, skupiona nie tyle na ciele, co na emocjach dziejących się w przestrzeni egzystencjalnej. Miłość, śmierć, samotność, alienacja, ból rozterek i niepewności, paradoksy istnienia, mroki losu, zagadki transcendencji, szamotanina nadziei i zwątpień, pytania o tożsamość, o drogę i cel... Ja głównie czytam te erotyki jako głos łaknienia. Bohaterka tych wierszy przeżywa także „lirykę roli” – jej różne wcielenia to swoista gra z własnym bagażem symboliki i najczulszymi miejscami we własnej „pamięci kulturowej”. (…) Kowalska wydeptuje od debiutanckiego tomiku własne ścieżki. To zdarza się tylko autorom wyrazistym i wyjątkowo utalentowanym. (…) Dla mnie ten tomik jest wydarzeniem o cechach wybitności!”

 

1http://www.pisarze.pl/recenzje/2231-leszek-zulinski-swiatlo-slow-i-snow.html

O naturze człowieka w groteskowych realiach galaktyki śmiechu

Jełopiada -  Jana Skoczylas|

Jełopiada” jest wierszowanym utworem, obrazem patologii społecznej, niechęci do modernizacji swojego życia i zmieniania go na lepsze. Patologii wynikającej z braku potrzeb wyższych i życiu w kręgu najprymitywniejszych potrzeb: żeby się najeść, napić, pochędożyć i na koniec zapalić papierosa, a następnie iść spać. „Jełopiada”, to komediodramat społeczny, którego akcja dzieje się w 2133 roku na planecie Merkury, gdzie siedmiu prymitywnych Ziemian zostało wysłanych w celach badawczych przez Urząd Pracy. Oczywiście nie są zainteresowani aktywnością badawczą, może poza taką, która dostarczyłaby im materiałów służących do przetrwania, czyli alkoholu, tytoniu, jedzenia i kobiet. W tym celu nawiązują kontakt z Duchem, który pełni funkcję Boga.

 

Przybywam w pełnej mocy,

Trzeźwiejącym ku pomocy!

Niosę gwałt i pożogi,

Łeb mój porosły rogi.

Otacza mnie powiew gorzałki –

Coście za jedni, zuchwałki?!

 

Niestety, nawet kontakt z „najwyższą instancją” nie rozwiąże wszystkich problemów przybyszów z Ziemi. A tych będzie coraz więcej i kiedy osiągną maksimum szaleństwa, bohaterowie „Jełopiady” złożą deklarację zmiany swojego życia na lepsze.

 

Czy jednak życie bez nałogów i długiej listy innych wad miałoby dla nich jakiś sens?

Miłość przeplata się z szaleństwem

Urok - Laura Kraft

Dla głównej bohaterki, pięknej Elizy uroda po raz kolejny w życiu okazuje się przekleństwem. Dziewczyna roztacza wokół siebie czar, wabiąc niewłaściwego mężczyznę. William jest przystojny, błyskotliwy i intrygujący. Początkowo Eliza ma być jego kolejną zabawką, ale w krótkim czasie mężczyzna obdarza ją szczerym uczuciem. Ich miłość kwitnie, gdy Eliza odkrywa z jak niebezpiecznym człowiekiem ma do czynienia. Jest już jednak za późno, aby zniknąć z jego życia. Gdy jednak Elizie udaje się wymknąć Williamowi, wychodzi na jaw, że mężczyzna zdolny jest do najgorszego. Głównym wątkiem staje się owiany tajemnicą „rytuał”, wiążący się z sięgającą setek lat historią rodziny Williama oraz jego niezwykłym dziedzictwem. Eliza staje się częścią tej historii, misternej intrygi, o której uprzedza ją, niejako zza grobu, przyjaciel zamordowany przez Williama.

 

William cię kocha, nie pozwoli cię skrzywdzić i sam też cię nie skrzywdzi. Choć z drugiej strony, ta jego miłość do ciebie to obsesja. Przelał na ciebie wszystkie swoje dobre uczucia. Nie wiem, co zrobi, gdy cię straci. To wszystko nałożyło się na siebie, zbiegło się w czasie. Ratuj siebie i dziecko. Tu masz pieniądze. Zamówię ci taksówkę. Pojedziesz prosto na lotnisko. Nie mów mi, dokąd polecisz.

 

W parze z nieprzewidywalną akcją idą śmiałe i niebanalne opisy erotyczne. Miłosne uniesienia bohaterów są kontrowersyjne, ale podane w wysublimowany sposób. „Urok” nie daje Czytelnikowi wytchnienia - trzyma go w napięciu, wabi głęboko skrywaną tajemnicą, nie pozwalając mu wrócić do przyziemnych spraw. To powieść o skomplikowanej fabule, doskonale zgrywającymi się wątkami, wartką akcją i mistrzowskim suspensem. „Urok” zaskakuje, wzrusza, bawi, zachwyca, a momentami także zawstydza.

"Cykl" otwiera drzwi do świata, o którym nie masz pojęcia

 Cykl  - Monika Jagodzińska

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy poza tym, co widzisz, istnieje coś więcej? Inny wymiar? Inne istoty?


Czy kiedykolwiek znalazłeś się w trudnej sytuacji i ktoś niespodziewanie przyszedł Ci z pomocą? Poczułeś wsparcie? Odzyskałeś nadzieję? Wiarę? Wcześniejsze szczęście? Radość?


Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiedziałeś TAK, to znalazłeś się pod wpływem mocy... ANIOŁÓW. Nie tłuściutkich, barokowych kupidynów o złotych loczkach i niewinnych uśmieszkach, zdobiących fasady wielu budowli, ale prawdziwych istot niebieskich.


Gdy tylko zegar wybija północ, świadcząc nie tylko o nadejściu nowego dnia ale i nowego roku, na Ziemię z wysokiego Nieba zstępują rzesze anielskie, by po rocznej misji stać się prawowitymi Aniołami Stróżami jednej, przydzielonej im przez Pana osoby. Do tego czasu działają na Ziemi. Obcują z ludźmi. Napełniają się energią pochodzącą z ich radości i pozytywnych doznań, by potem móc ją wykorzystać, gdy pomoc okaże się niezbędna.


Zbiór dwunastu opowiadań zatytułowany "Cykl" przedstawia kolejno dwanaście różnych historii, których bohaterowie zmagają się  różnymi problemami - czasem większymi, czasem mniejszymi, niemniej ważnymi. Czy za każdym razem odnajdą wsparcie? Czy Aniołowie zdołają podołać postawionym przed nim zadaniom.? A może czekają na nich pułapki?


Opowiadania debiutującej, młodej autorki otworzą Twoje oczy, na drugi wymiar rzeczywistości. Pokazują, jak odnaleźć w swoim wnętrzu ukrytą, przysypaną kurzem duszę.


Przekrocz bramy "Cyklu" już dziś.

 

Kryminał pełen ludzkich oryginałów, zaginionych milionów i niesamowitych zbiegów wydarzeń

 Morderstwo w pensjonacie  - Pola Andrus

Wieś trzydzieści kilometrów od morza, pogodny październik. Do pensjonatu położonego nad jeziorem przyjeżdża grupa gości zaproszonych przez Oskara Milera. Jest wśród nich jego była żona, aktualna kochanka, przyjaciel z dawnych lat, a także dwoje pracowników firmy farmaceutycznej. Okazuje się, że Miler wygrał miliony na loterii i zamierza diametralnie odmienić swoje życie. Następuje zderzenie jego oczekiwań z nadziejami, z jakimi przyjechali goście. W bardzo krótkim czasie Oskarowi udaje się wzbudzić niechęć do siebie nawet obojętnym dotąd ludziom… W niedzielny poranek po burzliwej nocy nikt nie może znaleźć gospodarza. Wreszcie na jego ciało natrafia Alicja Figiel, osoba zarządzająca pensjonatem. Rozpoczyna się śledztwo, w którym podejrzani stanowią klasyczny, zamknięty krąg, niespodziewanie wzbogacony dodatkowym osobnikiem z rodziny zmarłego. Każdy z nich miał motyw, by pozbyć się Milera…

 

- Może i nie, ale w sprawie o morderstwo każdy drobiazg jest istotny. Wzbudziła moją ciekawość. Jeśli nie spacerowała po plaży, to gdzie była? I czemu nie chciała o tym powiedzieć? Zacząłem sprawdzać jej przeszłość –Waldemar Rożek zakaszlał. –

 

Śledztwo prowadzi Jacek Biegun, człowiek gadatliwy i nadpobudliwy. Zirytowana działaniami inspektora Alicja, kobieta „w latach” i z mocnym charakterem, usiłuje na własną rękę ustalić mordercę. Równocześnie to samo, i niekoniecznie w sposób zgodny z prawem, robi krewny ofiary, mężczyzna o tajemniczej przeszłości. Czy uda mu się zawrócić w głowie niezłomnej Alicji? Być może, choć Alicja twierdzi stanowczo, że „urodziła się jako Figiel i jako Figiel zejdzie z tego świata…” Tymczasem morderca nie próżnuje. Pojawia się następne ciało, akcja przyspiesza i narasta napięcie… Czy Alicji uda się ujść z życiem? Czy naprawdę jest tak niebezpieczna i odważna (choć cierpi z powodu haluksów), jak nieraz powtarza? I gdzie podziały się miliony Oskara? Następna próba zabójstwa odsłania kolejne tajemnice, a do rozwiązania zagadki jest jeszcze daleko…

 

Potęga pieniądza. Ostatecznie każdy go potrzebuje, by żyć… i życie z forsą jest o wiele - wiele prostsze.

 

Jest w tej książce sporo porządnej zagadki kryminalnej, nietuzinkowe, wyraziste postaci oraz Alicja… no cóż, to po prostu Alicja, zaciekła przeciwniczka mężczyzn („są kompletnie bezużyteczni”) i miłośniczka kotów, kobieta wyjątkowa…

I jeszcze jedno. Choć „Morderstwo w pensjonacie” jest kryminałem, autorce udało się wykreować własny świat z życzliwymi (w miarę) ludźmi, gdzie życie toczy się wolniej, a pewne sprawy trzeba pozostawić Opatrzności. Zachęcam do zanurzenia się w pogodnej atmosferze tej książki!

„Gen” to książka, którą warto przeczytać

 Gen  - Juliusz Adel

Polecamy lekturę powieści „Gen” Juliusza Adela. Jest to pierwsza wydana przez tego autora książka. I jest to – według nas - bardzo udany debiut.

 

Powieść sensacyjna, z wartko płynącą akcją, z ciekawym i bardzo aktualnym wątkiem głównym. Bohaterowie o zróżnicowanych charakterach i ciekawych osobowościach. Działają pod wpływem emocji, odczuwanej potrzeby, czy wręcz konieczności rozwiązania kilku zagadek, mających ogromny wpływ na ich życie. Warto w tym momencie wspomnieć, że rozwiązanie jednej zagadki nie koniecznie rozwiąże wszystkie przedstawione w powieści wątki i problemy. Każdy, kto w jakikolwiek sposób włącza się w opisywane wydarzenia, naraża się na ogromne niebezpieczeństwo, łącznie z możliwością utraty życia. Problem, wokół którego toczy się akcja tej powieści jest bardzo aktualny co łatwo można zweryfikować poprzez umieszczone na końcu książki polecane lektury, strony internetowe i filmy. Po raz kolejny okazuje się, że pomijany milczeniem temat może stać się kanwą trzymającej w napięciu powieści sensacyjnej.

 

Tę powieść czyta się z zainteresowaniem i ciekawością, co będzie się działo z bohaterami, jak dalej potoczy się ich życie. Czy niebezpieczeństwa zostaną zażegnane i czy uda się wyjaśnić tajemnice. Bo mimo tego, że nie wszyscy bohaterowie są kryształowymi postaciami, da się ich polubić i darzyć sympatią. A ponieważ nie są nam obojętni w myślach wspieramy ich działania.

 

Powieść kończy się słowami „ciąg dalszy nastąpi”. Miejmy nadzieję, że już niedługo dowiemy się, jak potoczyły się losy bohaterów.

Rewolucyjne info czyli co, jak i dlaczego?

 Rewolucyjne Info  - A. Slaughtre

Rewolucyjne Info” można nazwać świadectwem psychozy afektywnej napisanej przez człowieka doświadczonego tą chorobą. Z kilkudziesięciu notatek, z których składa się ta książka, wyłania się obraz postępującej destrukcji psychicznej i społecznej człowieka dotkniętego psychozą afektywną. Chorobą, którą – jak sam pisze – z dużym prawdopodobieństwem zafundował sobie poprzez bardzo liberalny stosunek do narkotyków, a konkretnie marihuany i amfetaminy.

 

Zaczęło się to jeszcze w Holandii w trakcie wakacji roku dwutysięcznego. „Kontynuowało się”, jeśli można tak powiedzieć, przez kolejny rok z mniejszymi lub większymi przerwami dopóty, dopóki nie zdałem sobie sprawy z tego, że zachorowałem w dużej mierze właśnie dzięki tak wiernemu przywiązaniu się do „Marii”.

(…)

Jeśli natomiast chodzi o amfetaminę, to jest ona bezsprzecznie wstępem do wszelkiej maści psychoz. Istnieje nawet fachowy termin medyczny – „psychoza poamfetaminowa”. Tak więc nie tylko „proch” niszczy pamięć, nie tylko zaburza działanie neuroprzekaźników, ale też może spowodować ciężką chorobę.

 

Rewolucyjne Info” można przy okazji potraktować jako publikację profilaktyczną. Powinien po nią sięgnąć każdy, komu choć przez chwilę przeszła myśl o wejściu do „narkotycznego raju”.

O tym jak można sięgnąć dna za sprawą alkoholowego nałogu

Monopolowe pamiętniki - Tomasz Więsak

 

Wojciech Polakowski, świeżo upieczony absolwent uczelni wyższej, zderza się z brutalną rzeczywistością polskiego rynku pracy, zasilając liczne szeregi bezrobotnych. Po kilku miesiącach usilnych poszukiwań zatrudnienia, jedynym, co udaje mu się znaleźć, jest posada sprzedawcy na sklepie monopolowym, którego właścicielem jest bezduszny tyran i alkoholik Zdzisław Makowski. Pracując w tym miejscu, Wojciech jest świadkiem czystej patologii. Poznaje środowisko silnie zniszczonych przez alkohol i mocno od niego uzależnionych osób, które mieszkają w pobliżu i codziennie „odwiedzają” sklep, dzieląc się z Wojciechem różnorodnymi, bardzo często niecodziennymi opowieściami, jak też odbywając z nim rozmowy na wiele tematów, zdradzając tym samym swoją bardzo nieskomplikowaną, a wręcz prymitywną naturę.

 

Sklep monopolowy był dla nich niczym świątynia, do której udawali się każdego dnia, a spożywanie alkoholu stało się rytuałem, który codziennie odprawiali. Wielu z nich miało wielkie problemy z prawidłowym wysławianiem się w ich ojczystym języku.

 

Wielu spośród nich ma poważne problemy z prawidłowym wysławianiem się w ich ojczystym języku. Do stałych klientów należą: Zapoja – były kryminalista, będący bezrobotnym z wyboru, pozostający na utrzymaniu swojej matki; Bokser – rencista i zawadiaka; Bodziu – złodziej chorujący na wątrobę, który, podobnie jak Zapoja, ma na koncie odbyty wyrok w więzieniu; Baśka – będąca na „garnuszku” znęcającego się nad nią fizycznie i psychicznie męża, również alkoholika; Stachu – mąż Baśki, emerytowany wojskowy; Kaplica – stolarz, od którego odeszła dziewczyna, zabierając ze sobą ich dziecko; Wiesiek – bezdomny, który z powodu słabości do alkoholu sięgnął prawdziwego życiowego dna; Aleks – chory psychicznie, słynący z bardzo nieracjonalnych zachowań; oraz Janek – „pracoholik”, który nigdy nie zjawia się w pracy po otrzymaniu pierwszej wypłaty lub zaliczki. Wojciech poznaje z bliska ludzi, dla których miarą życia jest ilość spożytego alkoholu, a każda tragedia, która ewentualnie mogłaby się im przydarzyć, nigdy nie będzie gorsza od jego braku. Na własne oczy widzi upadek osób, które bawią się życiem, stopniowo spadając coraz niżej, a niektóre wydarzenia, których doświadcza, w swoim tragizmie wydają się mu być wręcz komiczne, co sprawia, że nie wie, czy powinno się z nich śmiać, czy też nad nimi płakać.

 

ebook dostępny na ebooki123

Wakacje z Au Pair

Wakacje z Au Pair  - Lidia Błądek

Au Pair to nazwa międzynarodowego programu wymiany kulturalno-edukacyjnej. Młoda osoba, w wieku 20-30 lat, wyjeżdża do innego kraju do opieki, zwykle nad dzieckiem lub osobą starszą i mieszka u rodziny ją goszczącej, a przy okazji szlifuje język i otrzymuje kieszonkowe. Zazwyczaj są to bezpieczne wyjazdy i fascynujące przygody, jednakże nawet podczas takiego oficjalnie organizowanego wyjazdu może przydarzyć się nieszczęście, udręka i bolączki. Dlatego warto uzbroić się w potrzebną elementarną wiedzę kulturową i prawną, przezorność, a nawet uzasadnioną podejrzliwość.

 

Wakacje z Au Pair Lidii Błądek to beletrystyczna historia polskiej dziewczyny, która trafia do domu angielskiej hrabiny, dzięki której doświadcza sympatycznej gościnności, fascynacji podróżami, ale także ludzkiej wyrachowanej i cynicznej premedytacji. Główna bohaterka, Ania, w czasie plenerowego pikniku w Londynie, na którym towarzyszy hrabinie, poznaje odpowiedzialnego i przystojnego młodzieńca z Wenezueli - Simona. Spotkanie to z biegiem kolejnych dni przeradza się w zauroczenie i romantyczną przygodę. Lecz pewnego dnia, Ania wyjeżdża z hrabiną właśnie do Wenezueli, gdzie losy obu kobiet zostają dramatycznie rozdzielone, a Ania trafia do więzienia za popełnione przestępstwo. Czy główna bohaterki wróci do Polski studiować medycynę? Czy spotka się jeszcze z Simonem? Kto jej pomoże opuścić więzienie w Caracas? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w treści opowieści, jednak rąbka tajemnicy nieco uchylimy. Fabuła opowieści ma pomyślne i fortunne zakończenie. Ania i jej rodzina, a także Simon wraz ze swoją wenezuelską rodziną szykują się do ślubu.