Kontynuacja autobiograficznych wspomnień tłumacza rządowego

 Reportaż z życia. Część 2  - Aleksander Janowski

Aleksander Janowski, oprócz kilku rozpoznawanych na polskim rynku literackim powieści, napisał także reportaż z życia zawodowego, zatytułowany „Tłumacz”. Część druga reportażu, jako osobna książka, koncentruje się wokół wyjazdów i delegacji zagranicznych (Chiny, ZSRR, Kuba, Rumunia i inne). Tak więc w rozkwicie swojej kariery autor był tłumaczem rządowym języka rosyjskiego i pracował w ambasadzie polskiej w Moskwie. Obsługiwał spotkania i rozmowy z ówczesnymi przywódcami państw i delegacji rządowych, na przykład z Breżniewem, Tito, Gromyko, Szewardnadze, Jaruzelskim, Gierkiem. Kuluary wielu takich spotkań, jak również ciekawe anegdoty z nimi związane przedstawione są w książce „Tłumacz, cz. II”.

 

Mało kto jednak wie, że autor to także gorliwy podróżnik, który fascynuje się geografią, kulturą i historią przeróżnych krajów. Jako wytrawny lingwista posiada umiejętności, aby swoje podróże ubrać w literacką szatę, a tym samym nadać im walor niezwykłej atrakcyjności i wywołać w czytelniku głód takich podróży. Zilustrujmy to opisem dwóch przykładowych miejsc:

 

„Tym razem zwiedzamy Pałac Top Kapi. Oczywiście bizantyjski przepych, złoto, więcej złota, jeszcze więcej złota, wspaniałe dywany, dywaniska i dywaniszcza, sułtański harem, namiot polowy podobny do tego, co go Sobieski pod Wiedniem zdobył, kamienie szlachetne, pierścień sułtański. Mnogość ciekawych eksponatów”. I drugi fragment: „Powoli, bez pośpiechu schodziliśmy w dół do Starego Portu. To jest właściwa Marsylia. Łodzie, łódki, łódeczki. Zapachy, aromaty, wonie, odory. Owoce morza, owoce ziemi. Wina w dzbanach, wina w butelkach, wina w beczkach, wina w kieliszkach. Sery jak koła młyńskie, jak samochodowe, jak talerz, jak talerzyk, jak spodek. Pełne, dojrzałe, przejrzałe i przepraszam… bardzo przejrzałe. Mocno… zapachowe, powiedzmy. Przy tych ostatnich tłoczy się najwięcej kupujących”.