O tym jak można sięgnąć dna za sprawą alkoholowego nałogu

Monopolowe pamiętniki - Tomasz Więsak

 

Wojciech Polakowski, świeżo upieczony absolwent uczelni wyższej, zderza się z brutalną rzeczywistością polskiego rynku pracy, zasilając liczne szeregi bezrobotnych. Po kilku miesiącach usilnych poszukiwań zatrudnienia, jedynym, co udaje mu się znaleźć, jest posada sprzedawcy na sklepie monopolowym, którego właścicielem jest bezduszny tyran i alkoholik Zdzisław Makowski. Pracując w tym miejscu, Wojciech jest świadkiem czystej patologii. Poznaje środowisko silnie zniszczonych przez alkohol i mocno od niego uzależnionych osób, które mieszkają w pobliżu i codziennie „odwiedzają” sklep, dzieląc się z Wojciechem różnorodnymi, bardzo często niecodziennymi opowieściami, jak też odbywając z nim rozmowy na wiele tematów, zdradzając tym samym swoją bardzo nieskomplikowaną, a wręcz prymitywną naturę.

 

Sklep monopolowy był dla nich niczym świątynia, do której udawali się każdego dnia, a spożywanie alkoholu stało się rytuałem, który codziennie odprawiali. Wielu z nich miało wielkie problemy z prawidłowym wysławianiem się w ich ojczystym języku.

 

Wielu spośród nich ma poważne problemy z prawidłowym wysławianiem się w ich ojczystym języku. Do stałych klientów należą: Zapoja – były kryminalista, będący bezrobotnym z wyboru, pozostający na utrzymaniu swojej matki; Bokser – rencista i zawadiaka; Bodziu – złodziej chorujący na wątrobę, który, podobnie jak Zapoja, ma na koncie odbyty wyrok w więzieniu; Baśka – będąca na „garnuszku” znęcającego się nad nią fizycznie i psychicznie męża, również alkoholika; Stachu – mąż Baśki, emerytowany wojskowy; Kaplica – stolarz, od którego odeszła dziewczyna, zabierając ze sobą ich dziecko; Wiesiek – bezdomny, który z powodu słabości do alkoholu sięgnął prawdziwego życiowego dna; Aleks – chory psychicznie, słynący z bardzo nieracjonalnych zachowań; oraz Janek – „pracoholik”, który nigdy nie zjawia się w pracy po otrzymaniu pierwszej wypłaty lub zaliczki. Wojciech poznaje z bliska ludzi, dla których miarą życia jest ilość spożytego alkoholu, a każda tragedia, która ewentualnie mogłaby się im przydarzyć, nigdy nie będzie gorsza od jego braku. Na własne oczy widzi upadek osób, które bawią się życiem, stopniowo spadając coraz niżej, a niektóre wydarzenia, których doświadcza, w swoim tragizmie wydają się mu być wręcz komiczne, co sprawia, że nie wie, czy powinno się z nich śmiać, czy też nad nimi płakać.

 

ebook dostępny na ebooki123