Wspomnień moc...

W cieniu cokołów - Aleksander Janowski

Zdarzyło mi się czytać wcześniejsze pamiętniki tłumaczy obsługujących wielkie postacie historyczne i konferencje międzynarodowe.  Nazwisk nie podaję celowo, by nie zaciemniać niepotrzebnie obrazu i nie sprowadzać dyskusji na manowce.

 

W każdym z tych wspomnień tłumacz znacznie wychodził poza wyznaczone mu ramy i rolę. Jeden pozwalał sobie na bardzo obszerne rozważania strategiczne w przededniu II wojny Światowej w Europie, nie mając ku temu niezbędnych predyspozycji.  Jeszcze inny lubował się w dworskich plotkach i niedyskrecjach obyczajowych. Kolejny wykorzystywał każdą okazję do gloryfikacji własnej osoby na tle możnych i wielkich tego świata.

 

Janowski na poczesnym miejscu stawia sam zawód tłumacza. Wszystkie jego zawodowe peregrynacje stanowią pochodną takiego właśnie podejścia. Przytoczę tu opinię kogoś tak dalekiego od sztuki przekładu jak gitarzysta Tom Waits, znany ze wspólnego koncertowania i pisania piosenek z Keithem Richardsem z Rolling Stones: ”To nie ty piszesz tekst. To tekst pisze ciebie”. Co miał na myśli? Sądzę, że rodzaj sprzężenia zwrotnego między człowiekiem a jego zawodem. Jedno kształtuje drugie lub drugiego.

 

Z książki „W cieniu cokołów „wyłania się wyraźnie ukształtowana osobowość tłumacza i jego motto: robić swoje, robić jak najlepiej, w każdych warunkach, nawet niesprzyjających.

 

Marta Wrzesińska, Warszawa